A może sprawiedliwość?
| A może sprawiedliwość? |
|
|
|
| Autor: Magda Heinrich | ||||||||
| 08.12.2008. | ||||||||
Na mieszkańca Ziemi przypada około 1,7 hektara rozumianego jako zasoby, które planeta jest w stanie wytworzyć i odnowić. Przeciętny Ziemianin zużywa zasoby z nieco ponad dwóch hektarów, ale już Europejczyk zjada ponad 4 ha, mieszkaniec Afryki 1,1 ha. Wnioski płyną z tego oczywiste – nie dość, że żyjemy na kredyt, to jeszcze kosztem innych.
Około lat 90-tych poprzedniego stulecia wyzysk przestał wystarczać, by zaspokoić nasze rosnące apetyty. Co więcej, globalizacja sprawiła, że i wyzyskiwanym apetyty rosną. Trudno się dziwić, choć prawdę powiedziawszy ich zaspokojenie oznacza ni mniej ni więcej tylko gwałtowne przyspieszenie katastrofy ekologicznej, do której i tak, choć nieco wolniej, zmierzamy. Tyle, że owo wolniej nie oznacza dziesiątków przyszłych pokoleń, ale perspektywę zaledwie kilkudziesięciu lat. Jeśli nic się szybko i dość radykalnie nie zmieni dzisiejsze nastolatki mają realne szanse dożyć świata z wyczerpanymi zasobami słodkiej wody, o ropie naftowej nie wspominając. Świata, w którym z powodu globalnego ocieplenia nie będzie Wenecji, Holandii i dziesiątków wyspiarskich krajów. W którym z powodu temperatur nie da się żyć na wielu dzisiaj kwitnących obszarach. Co można zrobić? Wydaje się, że wyzysk sięgnął już kresu. Nie bardzo jest już komu i co zabrać, zwłaszcza w kontekście skrajnej nędzy w krajach Afryki czy Azji. Statystyki poprawiłoby zapewne ograniczenie populacji, jednak chcę myśleć, że eksterminacja powiedzmy 1,5 miliarda ludzi to dla świata mieniącego się cywilizowanym rozwiązanie nie do przyjęcia. Być może także wystarczająco trudnym technicznie, by nikt tego poważnie nie rozważał. Zostaje droga, tyleż oczywista, co ze zrozumiałych względów mało popularna. Konsumowania tyle i tylko tyle ile na głowę mieszkańca Ziemi przypada. I to nie statystycznie, ale jednostkowo. I to możliwie od zaraz. Na dobrą sprawę nie mamy wyboru. Możemy albo teraz powściągnąć konsumpcyjne apetyty, albo za 30 lat znaleźć się w świecie, którego nikt z nas nie chciałby dożyć. Jeśli nie chcemy reglamentacji słodkiej wody, musimy zacząć gospodarować nią rozważnie już teraz. Jeśli chcemy uniknąć wojen o resztki ropy naftowej, pora zacząć zużywać jej mniej. Co więcej można żyć wcale nie na ekologiczny kredyt we względnym komforcie, tyle, że dokonując świadomych wyborów. Na przykład: między dużym, energochłonnym domem a wakacjami na innym kontynencie, jedzeniem mięsa a podróżami samochodem, wymienianiem zawartości szafy co sezon a używaniem do sprzątania, prania i mycia detergentów. Czy starczy nam rozumu, żeby pójść tą drogą? Chciałabym wierzyć, że tak. I choć przywykliśmy myśleć, że należy nam się wszystko co tylko fizycznie można mieć, a nawet jeszcze więcej, to gdy sprawę potraktujemy poważnie łatwo rozróżnimy prawdziwe indywidualne potrzeby, od tych wygenerowanych przez gospodarkę nadprodukcji. I nie mydlmy sobie oczu handlem emisjami czy czymkolwiek podobnym. Dla Ziemi akurat pieniądze na szczęście nie mają żadnej wartości. Jeśli marzy nam się świat dla dzieci i wnuków trzeba przestać żyć ponad stan. Inaczej ci, którzy przetrwają zostaną co prawda bez wody i żywności, ale za to ze stosami banknotów. Magda Heinrich
Powered by !JoomlaComment 3.26
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."Czytaj także: |
||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|



Na mieszkańca Ziemi przypada około 1,7 hektara rozumianego jako zasoby, które planeta jest w stanie wytworzyć i odnowić. Przeciętny Ziemianin zużywa zasoby z nieco ponad dwóch hektarów, ale już Europejczyk zjada ponad 4 ha, mieszkaniec Afryki 1,1 ha. Wnioski płyną z tego oczywiste – nie dość, że żyjemy na kredyt, to jeszcze kosztem innych.




