Po co ten proces?
| Po co ten proces? |
|
|
|
| Autor: Dariusz Kaczyński (dariusz.kaczynski@aglomeracja.pl) | ||||||||
| 01.05.2009. | ||||||||
|
Każdego kibica nie raz trafiał szlag, gdy podczas meczu drużyna, dla której aktualny wynik był akurat satysfakcjonujący robiła wszystko, by „dowieźć” go do końcowego gwizdka sędziego, możliwie jak najmniej grając i przez to minimalizując ryzyko utraty bramki. Dotyczy to zwłaszcza stałych fragmentów gry: piłkarze ruszają się po boisku jak muchy w smole - każde wybicie piłki z autu trwa wtedy wieki, a na koniec bramkarz wykopuje futbolówkę Panu Bogu w okno, jak najdalej od własnego pola karnego. Dokładnie tak samo zachowuje się w procesie Kulczykparku „drużyna” której kapitanem jest Ryszard Grobelny, a graczami – pozostali oskarżeni oraz obrońcy całej tej ekipy. Chodzi wszak o to, by rozpoczynający się od nowa proces trwał jak najdłużej, i nie miał szansy skończyć się przed upływem kadencji prezydenta Poznania – uniknie on w ten sposób publicznego obciachu związanego z usunięciem ze stanowiska w razie wyroku skazującego, a jeśli sąd go uniewinni – w glorii i chwale będzie mógł wystartować do koryta przy Placu Kolegiackim po raz kolejny. Pierwsze wybicie piłki poza boisko już mieliśmy – proces, który miał w minioną środę ruszyć, nie ruszył, a rozprawę odroczono o ponad miesiąc. A to dlatego że niektórzy ze współoskarżonych urzędników rozstali się właśnie ze swoimi obrońcami, a nowi adwokaci muszą mieć czas by zapoznać się za sprawą. Wszystko oczywiście zgodnie z procedurą, ale wszak piłkarze też przeciągają czas wykorzystując obowiązujące przepisy, a nie, na przykład, zabierając przeciwnikom piłkę, by schować ją w szatni. Pomyśleć tylko, że ten żenujący proces byłby w ogóle zbędny, gdyby wyborcy sami potrafili wymierzyć sprawiedliwość prezydentowi, który publicznie zagrał im na nosie. Zwłaszcza, że na ławie oskarżonych i tak brakuje kompletu. Przypomnijmy istotę sprawy: Kulczykowie kupili teren pod inwestycję zwaną Starym Browarem po cenie parku. Stało się tak, bo miejski konserwator zabytków, pani Maria Strzałko uznała, że można tam postawić najwyżej pergolę czy muszlę koncertową. Cudownym sposobem jednak, kilka miesięcy później, gdy grunt był już w rękach lokalnych bogaczy własną decyzję zmieniła – i pozwoliła budować Stary Browar. Z punktu widzenia prawa karnego taka wolta to nie zbrodnia – stad też pewnie pani konserwator nie zasiadła na ławie oskarżonych, wraz z prezydentem i urzędnikami, którym prokurator zarzuca teraz wszelkie proceduralne uchybienia. Ja jednak zbyt długo żyję na tym świecie, by wierzyć w cudowne zbiegi okoliczności, zwłaszcza że pani Strzałko ma w Urzędzie Miasta swojego szefa – jest nim Ryszard Grobelny. Nawiasem mówiąc, pani konserwator ma na koncie więcej podobnych przypadków, wystarczy przypomnieć sprawę Dworu Marcelin – gdy na horyzoncie pojawił się bogaty deweloper, warunki zabudowy działki przeszły niezwykłą metamorfozę. Prokurator w sprawie Kulczykparku przypomina tymczasem amerykańskich śledczych, którzy nie mając żadnych dowodów na przestępczą działalność Ala Capone posadzili go w końcu... za machlojki z podatkami. Oskarżyciele szukają więc jakichkolwiek uchybień w procesie podejmowania decyzji o sprzedaży parku. Ciekawe, czy tym razem znajdą na tyle istotne, by ostały się w apelacji..... Jeśli coś na kilometr śmierdzi, a nie sposób złapać funkcjonariusza publicznego za rękę pozostaje jeszcze jeden sposób na wymierzenie mu sprawiedliwości – kartka wyborcza. Tak dzieje się zresztą wszędzie w tak zwanych starych demokracjach. Tam pierwsza sprawa budząca wątpliwości, z którą urzędnik ma coś wspólnego, a która przedostanie się do opinii publicznej jest jednocześnie ostatnią w karierze urzędnika. Tymczasem w Poznaniu miejscy radni sikają ze szczęścia, że Poznań rośnie w siłę i zarabia kasę (mniejsza, że na fali niedawnej jeszcze koniunktury, bez szczególnej zasługi prezydenta) i jednogłośnie uchwala absolutorium dla Ryszarda Grobelnego. A wyborcy – pomarudzą po knajpach, tramwajach i na forach internetowych, a jak przyjdzie do głosowania – znowu wybiorą Rycha, bo młody, dobrze wygląda w telewizji i potrafi zadbać o PiaR. Zresztą, od niemal dwóch dekad nie wiadomo, kto mógłby zastąpić go w prezydenckim fotelu. Taką mamy władzę, na jaką zasługujemy. Dariusz Kaczyński dariusz.kaczynski@aglomeracja.pl Fot. D. Kaczyński
Powered by !JoomlaComment 3.26
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."Czytaj także: |
||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|








