Koniec osiedli?
| Dni osiedli policzone? |
|
|
|
| Autor: dark | ||||||||
| 01.03.2008. | ||||||||
|
Zamiast obecnych 68 osiedli ma być 16 dzielnic. Zwiększą się ich uprawnienia, udział w podziale budżetu miasta (do nawet 1/3 całości), magistrat przydzieli też urzędników do administracyjnej obsługi samorządów dzielnicowych. Funkcjonowanie nowych samorządów ma kosztować nawet 15 mln. złotych rocznie. Nowa struktura, według magistrackich planów, powinna zacząć działać już od stycznia przyszłego roku, tak więc na miesiąc przed wyborami do Rad Osiedli coraz częściej pojawia się wątpliwość, czy to głosowanie ma w ogóle jakikolwiek sens. Obaw co do reformy nie ukrywają działacze dotychczasowych samorządów: Obawiają się kolejnego, tym razem frontalnego zamachu władz miasta na niezależność samorządów pomocniczych, po szeregu posunięć ograniczających i tak skromne kompetencje osiedli. Radni osiedlowi są rozgoryczeni tym, że władze miasta reformy z nimi nie konsultują, choć na razie niechętnie wypowiadają się w tej sprawie z podaniem nazwiska – Poczekajmy na konkrety – argumentują. Prezydent Ryszard Grobelny nie kryje, że reforma ma ułatwić zarządzanie miastem. Samorządowcy z osiedli ripostują, że demokracja nie opiera się na ułatwieniach dla władzy wykonawczej, ale na tym, by udzielać głosu jak największej grupie zainteresowanych sprawami publicznymi, i dążyć do rozwiązań kompromisowych. Za czystą demagogię uważają głosy z otoczenia prezydenta, że nowa struktura ma zachęcić mieszkańców do aktywności. Zwracają uwagę, że reprezentacja interesów mieszkańców poszczególnych poznańskich fyrtli przeniesie się o szczebel wyżej, a więc dalej od ludzi, a bliżej niejasnych kulis funkcjonowania miejskiej władzy na Placu Kolegiackim. Radny jednego z osiedli obawia się wręcz, że skoro nowe dzielnice będą miały więcej uprawnień, to w wyborach do ich rad miejsce dotychczasowych samorządowców - społeczników zajmą działacze dzielących się władzą w mieście partii politycznych. – Tu, na dole była przede wszystkim praca, nie profity. Politycy nie mieli więc na osiedlach czego szukać. Teraz może się to zmienić. Ten sam radny osiedlowy podsumowuje – Kilkanaście samorządów będzie łatwiej kontrolować z Placu Kolegiackiego, niż istniejące dziś Rady Osiedli. Można im wiele zarzucić, ale na pewno nie to, że pracują w oderwaniu od spraw, którymi żyją ich wyborcy. Nowe porządki w samorządach pomocniczych muszą zyskać akceptację większości Rady Miasta. Do tematu będziemy wracać.
dark
Powered by !JoomlaComment 3.26
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|








