Gatunek ginący?
| Miniaturki - gatunek ginący? |
|
|
|
| Autor: Andrzej Wilowski | ||||||||
| 03.11.2008. | ||||||||
|
Nazwa "Miniaturka" Poznańczykom kojarzy się z dwoma miejscami. Pierwsze to kino mieszczące się przy ulicy Chełmońskiego w sąsiedztwie „OPRF" (Okręgowe Przedsiębiorstwo Rozpowszechniania Filmów). Przypomnę, że dawniej był to jedyny i wyłączny dystrybutor filmów, ale tego przedsiębiorstwa już dawno nie ma, za to są liczne prywatne firmy zajmujące się dystrybucją. Kina "Miniaturka" też już od dawna nie ma. Zamknięto więcej kin, a w ich miejsce nie powstały nowe. Owszem w każdym dużym mieście jest sporo multipleksów, ale małe kina poznikały. Mam wrażenie, że teraz dystrybutorów i producentów filmowych jest więcej niż kin i filmów jakie powstają każdego roku. "Miniaturka" rzeczywiście była miniaturowa, ale miała kilka zalet. Po pierwsze można było tam obejrzeć filmy, które już dawno zniknęły z afiszy dużych kin, albo wcale się na nich nie pojawiały. Drugą zaletą tego kina było to, że spektakl filmowy odbywał się niezależnie od liczby widzów, a w większych kinach zdarzało się, że z powodu niskiej frekwencji odwoływano seanse, albo wcześniej odsyłano kopie do "OPRFu".Powie ktoś, cóż za sentymentalizm, wszak dziś mamy nowe media, a filmy są dostępne jeśli nie w kinach, to na płytach DVD i można je obejrzeć w warunkach domowych na znacznie wyższym poziomie technicznym niż na ekranie dawnej "Miniaturki". Może i nie żal, nie rozumiem tylko dlaczego powstał głośny projekt artystyczny "tu było kino", a grupa młodych dokumentalistów tropi upadłe przybytki X Muzy? Druga poznańska „Miniaturka", otoczona legendą zanim przeszła do historii, mieściła na narożniku ulicy Matejki i Grunwaldzkiej. Ta „Miniaturka" to był mały bar mleczny prowadzony przez "Społem". W minionej epoce, w czasach realnego socjalizmu Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Społem" była monopolistą na rynku barów mlecznych i prowadziła większość sklepów spożywczych. Bar „Miniaturka" wcale nie był filmowy i nie miał nic wspólnego z przedstawionym w kultowym filmie „Miś" Stanisława Barei barem mlecznym na zapleczu hotelu „Victoria". "Miniaturka" swą legendę zawdzięczała dwom cechom; niemal domowej kuchni i niskim cenom. Stałymi bywalcami baru byli nie tylko mieszkający w okolicy emeryci, ale i studenci, zaglądali tam chętnie dziennikarze, pracujący w mieszczącym się nieopodal gmachu poznańskiej prasy. Znam bywalców, którzy przyjeżdżali tu na pierogi i kotlety z odległych dzielnic. Wybrałem się na pożegnalny obiad. Zjadłem schabowego z frytkami i okazałym talerzem surówek, zapłaciwszy za tą ucztę 13.50 złotych, nie euro. Każdy klient tego dnia na deser otrzymał pączka. Komu "Miniaturka" przeszkadzała? Odpowiedź jest banalnie prosta; właścicielowi kamienicy, który wypowiedział "Społem" umowę najmu lokalu, znajdując nowego dzierżawcę: takiego który zapewni większy dochód. Trudno się dziwić, takie są reguły wolnego rynku. Zdziwiłem się jednak, gdy od pracujących w barze pań dowiedziałem się, że w tym miejscu powstanie apteka. W pobliżu nie będzie już baru mlecznego, czy innego o przystępnych cenach. Z dziewięciu jadłodajni prowadzonych przez "Społem" należy od dziś jedną skreślić, a do listy 295 aptek w mieście dopisać nową. Rosnąca liczba aptek budzi podziw, w tej branży nie odczuwa się kryzysu, który ponoć owładnął całym światem. Przypomina mi się rozważanie siedemnastowiecznego włoskiego autora na temat etyki zawodów medyka i prawnika. Jeden z bohaterów jego sztuki twierdził, że prawnicy są jak sępy, pojawiają się na stypie by zaoferować swoje usługi przy podziale spadku i odstąpią od swych ofiar, kiedy ogołocą je z całego spadku. Adwersarz zaś twierdził, że gorsza jest zmowa medyków z aptekarzami, bo ci nie pozwolą nieszczęśnikowi umrzeć, oferując coraz to nowe procedury i mikstury, coraz kosztowniejsze, dopóki całkowicie nie ogołocą go z majątku. To odwieczna prawda, że ludzie starsi, a do tego schorowani, będą niedojadać, oszczędzać każdy grosz by starczyło na kosztowne leki. Bardziej zyskownym jest biednych nieszczęśników leczyć, niż karmić godnie, nawet jeśli dolegliwości biorą się zwyczajnie z niedożywienia. Na taniej gastronomi fortuny się nie zrobi. Kiedyś w renomowanej restauracji zaobserwowałem scenkę, gdy pewien klient pouczał kelnera w jaki sposób powinien być przyprawiony kotlet, rzecz jasna ostro, z dużą ilością papryki. Gość nawet się nie skrzywił, kiedy pałaszował zamówione danie. Później dowiedziałem się od tego kelnera, że podano mu marynowane papryczki w obfitej panierce, za co zapłacił sowity rachunek. W moim tanim kotlecie w "Miniaturce" było mięso. Tak to wyrafinowani eksperci lekceważą ekonomię społeczną. Jest jeszcze jedni miejsce w Poznaniu, może nie tak miniaturowe, ale charakterystyczne, na rogu ulicy Ratajczaka i 27 grudnia. Ostatnio mieściła się tam kawiarnia "Cafe Głos". Nazwy użyczyła gazeta "Głos Wielkopolski". tytuł cieszący się uznaniem, bo nigdy nie był "organem" rządzącej partii. W tej chwili lokal jest zamknięty i trwa tam adaptacja pomieszczeń dla kolejnego w mieście banku. Tym razem takiego dla VIP-ów. Wcześniej był tutaj kultowy „Empik", szkoła języków obcych, księgarnia połączona z kawiarnią, sklep z płytami, trafika, restauracja ze stoiskiem prasowym, a wszystko to przez ostatnie kilkanaście ostatnich lat.Teraz lokal zajmie bank. Kilka kroków dalej, na ulicy 27 Grudnia otworzyła swoje podwoje "Cafe Wyborcza". Prawdopodobnie teraz to będzie nowe miejsce ważnych towarzyskich zderzeń i zgęstek. Dobra lokalizacja w centrum miasta sprawia, że taki lokal działa niemal jak biuro, miejsce spotkań towarzyskich i biznesowych. Nie uwierzę, jeśli ktoś mi powie, że rynek finansowy przeżywa jakiś kryzys. Może przyczyną tego kryzysu jest to, że jest zbyt wielu chętnych do robienia pieniędzy na pieniądzach? Słyszałem opinię na antenie radia TOK FM (własności medialnego giganta Agora), że jedną z przyczyn obecnego kryzysu na tak zwanych rynkach finansowych jest fakt, iż banki nie mają już skąd pożyczać pieniędzy, by udzielić obiecanych pożyczek klientom. Banki rosną, ale ich możliwości się kurczą. A ja wolałbym duży kotlet w miniaturowym barze. Andrzej Wilowski Fot. D. Kaczyński
Powered by !JoomlaComment 3.26
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|








